Jak to tak dokładnie wygląda

Sprawdzasz sobie (w najbliższych randkach albo tu u góry, w podstronach) czy któraś data Wawelowej Randki Ci odpowiada. Wypełniasz formularz, piszesz dwa zdania o sobie (ile masz lat, co robisz, jak bardzo nieśmiała/y jesteś). I ewentualne pytania. I numer telefonu. Na 2 dni przed spotkaniem dostajesz mail ze wszystkimi szczegółami, a jak nie odeślesz potwierdzenia, to potem wydzwaniam do Ciebie 17 razy, żeby mieć pewność, że przyjdziesz i nikt nie zostanie na lodzie.

Robisz się na bóstwo, pastujesz buty, o ustalonej godzinie przychodzisz do fajnej knajpki w okolicach rynku. Zamawiasz coś przy barze. Jeśli jesteś dziewczyną to siadasz przy stoliku, jeśli jesteś chłopakiem, to grzecznie czekasz aż panie zajmą miejsca. Dostajesz listę uczestników/uczestniczek spotkania.
Panowie dosiadają się do pań w ustalonej kolejności. I macie sześć minut. Po ich upływie usłyszycie dzwoneczek i panowie zmieniają stoliki.

W ciągu ok. 2 h porozmawiasz z 10-15 osobami. To chwilami może być męczące. Ale może być też zabawnie. Może ktoś wytłumaczy Ci co to jest krzywa Gaussa. A może się zakochasz. Ale nasza firma nie bierze za to odpowiedzialności.
Na liście imion musisz zaznaczyć z kim chcesz nawiązać kontakt. Można zaznaczyć dowolną liczbę osób. Można też nikogo nie zaznaczać, ale to bez sensu. (No serio. Zupełnie bez sensu.)

Następnego dnia dostaniesz od nas mail z kontaktami do osób, które wybierzesz i które wybiorą Ciebie (oba te czynniki muszą wystąpić jednocześnie). Wtedy już musisz sobie radzić.
No i zaczyna się. Trzeba się malować, golić nogi, kupować kwiaty, łazić po tym cholernym deptaku nad Wisłą, odpisywać na smsy, pamiętać o urodzinach... Nieee... Nie idźmy na Wawelowe....
Na stronie konkurencji przeczytałam, że 60% uczestników spotyka się potem w tradycyjnej formie. Mam ambicję podnieść te statystyki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz